Przywódca holenderskiej sekty aresztowany w zakonie w Goch

Przywódca holenderskiej sekty aresztowany w zakonie w Goch

 Holenderski przywódca sekty, który został aresztowany wczoraj w Goch w Niemczech, jest podejrzany o dziesięć poważnych przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w Hoeven, dwóch gwałtów w Goch, oraz pozbawienia wolności i fizycznego zranienia innego członka sekty.

Według wymiaru sprawiedliwości w Kleve dziesięć przypadków nadużyć miało miejsce w Hoeven w latach 2006-2008, dwa gwałty w 2019 roku w Goch. Dziś po południu prokurator zażądał aresztowania podejrzanego. Sędzia śledczy musi przed północą zdecydować, czy podejrzany pozostanie w areszcie. Robert B. (58), założyciel bardzo kontrowersyjnego Zakonu Transformantów przez lata był nieuchwytny. Tak mówią śledczy, którzy są ściśle zaangażowani w sprawę. Wydawało się, że Robert B. zniknął ze sceny w 2008 roku, kiedy jego Zakon był zaangażowany w zamach na biznesmana w Rotterdamie, ale zakon zawsze był pod jego kontrolą.

Niemiecka policja  dokonała nalotu na dawny klasztor w Goch w Niemczech, tuż za granicą holenderską. Tam aresztowano 58-letniego Holendra, który nazywa siebie prorokiem. Obecnie w tym budynku znajduje się Zakon Transformantów i okazało się, że mieszka tam kilkadziesiąt osób. Policja dokonała nalotu gdyż w klasztorze była przetrzymywana w brew jej woli 25-letnia kobieta.

Robert B. „Charyzmatyczny B. z Amsterdamu” był kiedyś trenerem personalnym. Około 2000 roku założył Zakon Transformantów, który zaciekle sprzeciwia się „fałszywemu światu” wokół nich. Dołączyli do niego protestanci, ale także katolicy, a nawet niewierzący. Byli to w większości ludzie dobrze wykształceni. Razem stworzyli własny świat. Na własnych zasadach. W 2003 r. Zakon osiedlił się w Hoeven, w kilku sąsiadujących ze sobą domach, w których przebywało sześćdziesięciu „wierzących”. 

Kult został zdyskredytowany za rzekome ekscesy seksualne i udział w aktach przemocy. Dwukrotnie członkom Zakonu oskarżono w przeszłości o próby zamachu. W 2008 roku biznesmen Frits Bebelaar został prawie zastrzelony, ale podejrzani członkowie Zakonu zostali później uniewinnieni. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *